FRAGMENTY

wpis w: Pan Wilk i Kobiety | 0

Mechanicznie niczym robot nosiłem kolejne torby, walizki oraz całą masę reklamówek. Nie czułem nawet ich ciężaru. Cały czas miałem nadzieję, że za chwilę przebudzę się z kilkutygodniowego koszmaru, który kończył się, bądź raczej zaczynał właśnie dziś. Mijaliśmy się bez słowa na piętnastu metrach ścieżki, między drzwiami naszego domu, a samochodem. Ona w nadziei na szybki odjazd. Ja w bezpodstawnej wierze, że usłyszę:

– Misiek … co my robimy? Przecież to nie ma sensu.

– Trzymaj się. Powodzenia – usłyszałem w momencie, gdy dopchałem na tylne siedzenie ostatnią torbę podróżną.

Dźwięk rozrusznika, trzaśnięcie drzwiami i szybko oddalający się głos benzynowego silnika rozwiał wszelkie nadzieje. Odeszła. Wiedziałem, że na zawsze. Wraz nią odeszło mnie pół.

Zostaw Komentarz