FRAGMENTY

wpis w: Pan Wilk i Tajemnice Tajemnic | 0

(…) – Stój tak, proszę… – szepnąłem.
Rozprostowałem jej ręce, oparłem o ścianę wysoko nad głową.
– Zostań tak, Promyczku.
Uklęknąłem za nią. Dotknąłem kostek, łydek. Najpierw palcami, potem wargami. Bez pośpiechu chłonąłem smak ciepłego ciała.
– Łaskoczesz mnie – jęknęła, gdy język dotknął skóry na wysokości kolan. – Ale nie… Nie przerywaj, Wilk. Tylko nie przerywaj…
Przesuwałem dłonie coraz wyżej, mocno ściskając uda i pośladki. Gdy sięgnąłem talii, wróciłem na dół wraz z rajstopami i majtkami. Oswobodziłem stopy ze szpilek, ściągnąłem bieliznę. Promy¬czek nie zmieniła pozycji. Wtuliła twarz w ścianę, oddychając coraz głośniej.
Wciąż klęczałem za nią, wsunąłem głowę pod sukienkę. Poszukałem głodnymi ustami pośladków, potem krocza… Starałem się dotrzeć językiem wszędzie, dotknąć wszystkiego. Smakowałem wilgoć, która nagle trysnęła z intensywnością fontanny. Soki zalały moją twarz. Krztusząc się, piłem z kobiety, całowałem, nie przerywając ani na moment, dopóki nie usłyszałem przeciągłego westchnienia, dopóki długie paznokcie Promyka nie wbiły mi się w głowę tak mocno, że poczułem ból.
Opadłem na podłogę zmęczony. Promyczek odwróciła się od ściany, zdjęła sukienkę i stanęła nade mną w samym tylko staniku. Jej uda były tak mokre, jakby właśnie wyszła spod prysznica.
– Całego cię, Wilk, zalałam…
– Przyjemność po mojej stronie, Promyczku. Warto było na to czekać cztery lata. (…)

Zostaw Komentarz