Fragmenty


(…) Czułem, że coś się w niej zmieniło, że coś jest mocno nie tak, ale zbyt byłem podniecony, żeby drążyć. Nie zwracając uwagi na kpiny i złośliwości, chwyciłem Su za kark i rzuciłem krótko:
– Rusz dupę, dziwko.
Opierała się, ale udało mi się zaciągnąć ją do pokoju. Tam też broniła się zaciekle. Chwytała rękoma ścian, wierzgała nogami, prychała. Dopiero po dłuższej chwili klęknęła, wypinając tyłek. Myślałem, że będzie walczyć do końca, ale myliłem się. Poddała się łatwo, zupełnie jak nie ona i już po chwili mój kutas pracował rytmicznie w jej wilgotnej cipie. Pamiętając zdarzenia sprzed lat oraz wyjątkowo twardą pięść Su, ani na moment nie straciłem czujności. Nic się jednak nie wydarzyło. To nie mnie spiłowano zęby. To Su straciła pazur.
Leżała na dywanie, w sukience podniesionej powyżej bioder i opuszczonej poniżej ramion. Siedziałem obok na podłodze, paliłem papierosa i przyglądałem się jej. Oddychała ciężko. W dzikich oczach na próżno szukałem sympatii.
– Czy ty mnie nienawidzisz, Su? – przerwałem milczenie.
– Tak… – wysyczała bez chwili wahania. (…)