FRAGMENTY

wpis w: Pan Wilk i Kobiety | 0

Zadając pytania, podskakiwała rytmicznie na kolanach. Seria pytań i sposób ich wypowiadania upodabniały ją do niesfornego dzieciaka. Była jak króliczek Duracella. Naładowana, skacząca, napierdalająca hałaśliwie i rytmicznie trzymanymi w rączkach talerzami. Przyglądałem jej się uważnie. Nabrałem podejrzenia, że jest naładowana amfą. Bo niby skąd o trzeciej w nocy tyle energii w tak drobnym ciałku? Patrzyłem uważnie w jej oczy. Na usta. Na dłonie. Nic. Normalne. Zero objawów speeda. Jej baterie były naładowane młodością. Po prostu. Mogłem liczyć jedynie na to, że wzorem wspomnianego króliczka w którymś momencie bateryjki się wyładują, główka opadnie na boczek, a pyszczek bez życia wpadnie w pościel. Dałbym za to wszystko. Tak się jednak nie stało. Jej rączki łupały blaszanymi talerzykami bez wytchnienia.
– No powiedz, staruszku, co z tymi tabletkami?
– No co? Bierzesz takie i nie śpisz. Leżysz więc w nocy w łóżku i coś robić musisz. To i, kurwa, żonę z nudów wyruchasz – odpowiedziałem na odczepnego.

Zostaw Komentarz